sobota, 19 października 2013

Mama 21 tygodni po porodzie.

Od dłuższego czasu myślałam nad tym postem. Mówić o mnie, o moim ciele po porodzie- rzecz bardzo trudna.
Zaczynając od początku. Przypomnę, że poród odbył się niestety przez cc.
RANA- dł. 15 cm (tak zmierzyłam specjalnie przed chwilą, żeby Wam o tym napisać:P) Od samego początku bardzo ładnie się goiła, nic się nie jadziło, z początku wydawało mi się, że mnie nie równo zszyto bo miejscami wystawało więcej skóry ale po paru miesiącach wszystko się ładnie wyrównało i rana wygląda już coraz lepiej. Cięcie było zrobione tak nisko, że tylko bardzo skąpa bielizna mogłaby ją odsłonić. Przez 1 miesiąc unikałam kichania, bo ból przy tej czynności był niesamowity. Czasami też coś mnie zakuło w miejscu rany i teraz też się to zdarza lecz zdecydowanie rzadziej.
POŁÓG- starałam się jak najszybciej wrócić do formy po cc, moim zdaniem szybko zaczęłam chodzić wyprostowana. Krwawienie trwało u mnie ok.4 tyg. Spodziewałam się morza czerwonego ale było o wiele mniej obficie i wystarczały zwykłe, cienkie podpaski.
WAGA- ehhh... zdobędę się na odwagę i powiem: przytyłam 25 kg :/ Nie- nie obżerałam się, wiadomo miałam czasami ochotę na słodycze ale bez przesady... obiady jadłam nawet mniejsze niż przed ciąża, więc mój apetyt nie był jakiś ogromny. Pod koniec ciąży byłam bardzo opuchnięta, więc mój organizm nagromadził dużo wody.
Po porodzie ubyło mi 6 kg- liczyłam na więcej. Dzisiaj na minusie jest 16 kg, zostało jeszcze 9 kg, a do mojej wymarzonej wagi 13 kg.. więc mam co robić. Co mnie już na prawdę załamuje? To, że ciągle chodzę w ubraniach ciążowych...to że nie mogę dalej wbić się w swoje jeansy i że kurtki się nie dopinają:(
Po 3 miesiącach zaczęłam ĆWICZENIA- mogłam już po zakończeniu połogu ale lenistwo wzięło górę. Od sierpnia ćwiczę z popularną w ostatnim czasie p. Chodakowską, Mel B i Tiffany :)
Przyznaję się bez bicia- zrobiłam sobie miesiąc przerwy :/ Ostatnio dopadaja mnie jakieś depresyjne myśli, że chyba mam za mało samozaparcia i nie wrócę do swojej wagi.. ale ja im starsza tym chyba większą pesymistką jestem...
I coś z czym mam chyba największy problem ROZSTĘPY- jest ich mnóstwo ale co się dziwić, moja Mama je ma, mój brzuch był ogromny. Odkąd dowiedziałam się, że jestem w ciąży (tj. 6 tc) smarowałam się oliwką, a potem różnymi innymi specyfikami... efekt jest taki, że mam brzuch w paski, wygląda tak jakby mnie podrapało jakieś dzikie zwierzę.. nie wiem czy to z powodu czasu, czy przez to, że smaruje się bio oil'em na zmianę z contractubex ale powoli bledną.
WŁOSY- od ok. miesiąca wypadają mi garściami....
BIUST- w trakcie karmienia był ogromny, teraz kiedy już nie karmię, znacznie się zmniejszyły i lekko obwisły ale tym się akurat nie przejmuję.
SAMOPOCZUCIE- przez pierwsze 3 miesiące hormony chyba dalej we mnie buzowały, byłam zdenerwowana, przewrażliwiona, wiecznie zmęczona, teraz jest już coraz lepiej :)

Jak dla mnie... moja ciąża zniszczyła moje ciało- tak uważam. Zdania nie zmienię. Uważam, że niektóre kobiety mają to szczęście, że mało tyją w ciąży, szybko wracają do formy, nie mają rozstępów, udaje im się rodzić szybko i naturalnie... a inne tego szczęścia mają mniej... w moim przypadku o wiele niej. Ale świat nie jest i nigdy nie będzie sprawiedliwy.

Pozdrawiam :)

czwartek, 17 października 2013

Straszacze.

Są dwie rzeczy, których moje Dziecko się boi...
ODKURZACZ i SUSZARKA.
Wiele czytałam o wspaniałym działaniu szumu np. suszarki na dziecko, że uspokaja itp.
A u nas? A u nas wręcz przeciwnie!
Moja córcia jak tylko usłyszy odkurzacz wpada w tak histeryczny płacz, że przez 5 min muszę ją uspokajać na rękach.
To kolejny dowód na to że każde dziecko jest inne i nie wszystkie metody się sprawdzają...
tylko.. jak ja mam sprzątać ? :P

wtorek, 15 października 2013

Dzień się zaczyna!

Godzina ok. 04:00- Nikola przebudza się ale nie otwiera oczu- wystarczy dać jej smoczek by zasnęła jeszcze na 30-45 min
04:45- historia się powtarza i tak do 06:00, czasami do 07:00.
07:00- Nikola otwiera oczy i słodko zaczyna gaworzyć do karuzeli- dopóki w jej głosie nie słyszę zdenerwowania, mogę się jeszcze chwilę przekimać. Czasami zdarza się, że nie daje mi tej możliwości i od razu muszę lecieć (dosłownie!) do kuchni zrobić mleko.
07:30- Nikola najedzona, zaczyna zabawę w swoim łóżku, tj. "mówię, pluję, śmieję się, piszczę najgłośniej jak potrafię". Mam wrażenie, że od jakiegoś czasu to jest jej poranne motto...
08:30- Nikola zmęczona swoimi wyczynami powolutku zasypia, więc i ja korzystając z okazji ucinam sobie drzemkę, bo...
09:30-10:00- Nikola wstaje na dobre :)

Nie wiem tylko co mam zrobić z tym jej ciągłym przebudzaniem się nad ranem... czasami trwa to nawet całą noc, zasypia ok. 20:30-21:0 (w zależności o której ją wykąpiemy) a później przebudza się co jakiś czas, średnio co 2-3 godz...

Popularne posty